W: Przemyślenia
27 grudnia 2008Wsłuchując się w charakterystyczne rytmy piosenki Black and white zespołu Kombi (dziś, najwyraźniej dla niepoznaki nazywają się Kombii) postanowiłem odnieść się do tego, co Lexy pisze u siebie. Znowu zebrało mi się na filozofowanie, więc ci, którzy mają jakikolwiek szacunek do swojego czasu, mogą sobie lekturę tego wpisu z czystym sumieniem odpuścić.
Podział na białych i na czarnych (nie mylić z kolorem skóry) to jeden z najbardziej popularnych trendów, nie tylko w polskiej, ale i światowej branży SEO. Podział, który zresztą już wielokrotnie wyśmiewałem cały czas trzyma się nieźle. Kluczową kwestią w tym czy jesteś black czy white jest etyka, lub jej brak. Etyka, o ile coś takiego istnieje w pozycjonowaniu jest kwestią bardzo dyskusyjną. Jakby nie było, nasze pozycjonowanie to z definicji lekkie naginanie zasad ustalonych przez Google, manipulacja i oszukiwanie to może nazbyt dosadne słowa, ale białe pozycjonowanie po prostu nie istnieje. Aby działać w pełni zgodnie z zasad wyszukiwarki Google, wszystkie nasze linki powinniśmy zdobywać naturalnie – a jedyne możliwości wpływania na pozycję webmaster powinien mieć przez pracowanie nad contentem swojej strony i inne działania marketingowe, których dobra pozycja ma być niejako efektem ubocznym. Bardziej na miejscu byłby tutaj termin szare SEO, czyli to co chce uprawiać większość osób lansujących się na “tych dobrych” pozycjonerów.
Tych problemów i dylematów nie ma osoba black SEO. Pozostawiając kwestie moralności i poprawności politycznej na boku można naprawdę efektywnie i szybko pozycjonować, w dodatku przy minimalnym nakładzie pracy. Nie mniej black SEO godzi bardziej w sferę interesów Google. A gdzie są pieniądze tam zwykle nie ma skrupułów, dlatego nasza ulubiona wyszukiwarka od czasu do czasu organizuje małe wojny przeciw spamerom. Działania, które mają raczej więcej z pokazówki niż realnych działań zmuszają spamerów do dopracowania swoich metod, a publice dają pozory walki z “elementem szkodliwym”. Co w zasadzie obu stronom wychodzi na plus, bowiem pozycjonerzy mają lepszą “selekcję naturalną” i coraz lepsze metody a pracownicy Google mają co wpisać do raportów.
I teraz, gdzie w tym wszystkim miejsce na normy moralne? Czy delikatnie oszukując jedną stronę (Google) mamy pozostawać fair wobec siebie? W końcu Larry-emu i Sergiej-owi jeden miliard w tę czy w tę nie za bardzo robi różnicę. Typowy pozycjoner, gdy jest niezły zarabia wprawdzie sporo, jednak i tak znacznie, znacznie mniej niż oni. Zatem mamy się wspólnie bawić w Robin Hooda – zabierać bogatym i rozdawać sobie nawzajem?
A co z etyką wśród pozycjonerów? Wspomniane w artykule linkowanie konkurencji “złymi linkami” z etyką niewiele ma wspólnego. Niestety algorytm Google nie jest doskonały. W tej kwestii nie można przecież udowodnić że sam właściciel umyślnie linkował stronę z SWL czy robi to za niego złośliwa konkurencja. Niestety w takim przypadku szukać pomocy u Google będzie próżno. Dlatego należy postępować zgodnie z prawami dżungli – wygrywa ten silniejszy, albo zjesz przeciwnika nim on zje ciebie, albo sam zostaniesz zjedzony. Prosta logika, a jakże skuteczna – jeżeli mamy naprawdę mocną domenę to konkurencja może sobie “walić” SWLem ile zechce – a jeśli to nas nie zabije to nas wzmocni.
Nie widzę nic złego w zostawieniu swojego linka w stopce strony, nad którą pracowaliśmy. Większość webmasterów takie znaczki zostawia – tak jak malarz zostawia sygnaturkę na obrazie, który namalował. To w końcu także forma reklamy, a jak ktoś powie że powinno się tam wstawić “nofollow” to go wyśmieję.
Blog zawiera zarówno praktyczne porady i samouczki dotyczące pozycjonowania i optymalizacji w wyszukiwarkach, jak również notki dość luźnio związane z tematyką oraz swobodne przemyślenia autora.
Mam na imię Tomek. W internecie jestem znany jako Szelo. Pozycjonowaniem i reklamą w internecie zajmuję się od niespełna trzech lat, przez ten czas zdobyłem już co nieco doświadczenia, którym mam zamiar się z Wami podzielić. Więcej o mnie przeczytacie klikając w ten link.
3 Komenatarzy do Jesteś black czy white?
Lexy
grudzień 28th, 2008 at 10:23
Czytając ten wpis mam wrażenie, jakby był mixem 2 różnych tematów, gdzie w jednym akapicie piszesz o etyce, a w drugim o podziale na czarnych i białych, ale brakuje jakiegoś łącznika między nimi.
Jeśli chodzi o linki w stopce, nie sądzisz, że to trochę ryzykowne jeśli w ciągu kilku sekund pozwala się znaleźć strony klientów danej firmy? Znajdą się tacy, którzy przeanalizują dokładnie backlinki tych stron, a co zrobią z nimi później. Tego chyba nie muszę pisać.
ps. Nawiązałeś do mojego posta, więc pozwolę sobie dopisać coś na ten temat. Nie miał on na celu przedstawienia ani white ani black (tym bardziej, że sama do żadnej z tych grup się nie zaliczam), a jedynie krytykę działań wychodzących poza działania skupione na stronach pozycjonowanych, a mianowicie szkodzenie konkurencji.
Lexy
grudzień 28th, 2008 at 10:59
Wracając do pytania postawionego w tytule artykułu, moje stanowisko opisałam w tym wpisie http://www.lexy.com.pl/blog/pozycjonowanie/black-or-white/
Tomasz Szeląg
grudzień 29th, 2008 at 13:49
Masz rację, niestety tak to wyszło że jedną część pisałem przed świętami, drugą dopisałem już po. Dlatego wyszło trochę chaotycznie.