W: Google| Przemyślenia
9 czerwca 2009Jakich killerów? Google killerów oczywiście.
Google killer – określenie wzorowane na mistycznym iphone killer, który na dobrą sprawę nigdy się nie pojawił. Zabójca, pogromca – tłumaczyć można to różnie. Pojęcie odświeżane średnio co pół roku, kiedy pojawia się jakaś poważna nowa wyszukiwarka, mająca w teorii być silną konkurencją dla Google.
Powoli zbliżają się wakacje, słońce zaczyna coraz mocniej przygrzewać i mamy chyba tego pierwsze efekty - coraz więcej osób zaczyna halucynować o rychłym odebraniu Google palmy pierwszeństwa wśród wyszukiwarek. Kto miałby tego dokonać? Kandydatów jest dwóch. Pierwszy to nowatorski Wolfram Alpha, stworzony przez Stephena Wolframa, twórcę programu Mathematica. Drugi to kandydat wagi ciężkiej, bo od samego Microsoftu. Bing, bo tak brzmi jego nazwa, jakoś specjalnie nowatorski się nie wydaje, co w zyskaniu popularności zapewne mu nie przeszkodzi, bo jak wiadomo cuda się zdarzają. Głównie przy udziale góry dolarów Microsoftu, który na promocję nowej wyszukiwarki zamierza wydać 100 milionów zielonych. W Redmond nie wiedzą najwyraźniej co to kryzys. W każdym razie, warto przybliżyć na początku obie wyszukiwarki.
Wolfram Alpha zadebiutował na początku Maja i z miejsca został obwołany Google killerem. I tutaj już powstaje pierwszy znak zapytania. Moim zdaniem trudno w ogóle porównywać Google i Wolfram Alpha. Google to wyszukiwarka, ale Wolfram nijak do tej definicji mi nie pasuje. To w zasadzie odpowiadarka – nie wyszukuje stron powiązanych z jakimś zapytaniem, formułuje (mniej lub bardziej trafną) odpowiedź na zadane przez użytkownika pytanie.
Jeżeli miałby z czymś konkurować to bardziej naturalnym rywalem wydaje się być Wikipedia aniżeli Google. To właśnie w Wikipedii najczęściej szukamy informacji na konkretny temat. Z tym że Wikipedia zwraca nam artykuł, przez który musimy się przekopywać żeby znaleźć potrzebne informacje. Wolfram daje natychmiastową odpowiedź na zadane pytanie, nie trzeba się przekopywać przez wyniki wyszukiwania, ani przez obszerny artykuł.
Taka formuła wyszukiwania informacji to właściwie nowość. Bardzo ciekawa nowość, która ma wszelkie predyspozycje by w przyszłości stać się obowiązującym standardem. Być może to już krok na drodze do Web 3.0? W każdym razie, Wolfram moim zdaniem to ciągle melodia przyszłości. Projekt bardzo innowacyjny, który dobrze sprawdza się jeśli wykorzystujemy do tego co przygotowali dla nas twórcy, ale wiele rzeczy brakuje. Np. można wstukać sobie zapytanie zawierające oznaczenia popularnych akcji z amerykańskiej giełdy, otrzymujemy bardzo pożyteczne porównanie. Czy można coś takiego uzyskać dla polskich akcji? Nie, Wolfram nie wie co to jest wig20. Przykłady można oczywiście mnożyć, zarówno te pozytywne i negatywne. W każdym razie faktem jest że nowa wyszukiwarka nie jest jeszcze na tyle mądra by odpowiedzieć na ultymatywne pytanie o sens życia:

Przejdźmy teraz do omawiania wyszukiwarki Microsoft. Na początek krótki cytat.
Microsoft mówiąc o Bing nie używa terminu search engine (silnik wyszukiwania), ale określa go jako decision engine (silnik podejmowania decyzji).
To jest dosyć ciekawe. W Windows Vista jest taka funkcja jak kontrola konta użytkownika. W teorii ma ona pomagać w ochronie przed tzw. złośliwym oprogramowaniem, poprawiać wydatnie bezpieczeństwo użytkownika i zapobiegać nieautoryzowanym zmianom w systemie. A jak działa? Kojarzycie to denerwujące okienko „System Windows wymaga twojej zgody aby kontynuować” To jest właśnie to – okienko, które pojawia się przy każdej możliwej okazji, doprowadzając po pewnym czasie do furii. To jeden z elementów, które składają się na „bezpieczeństwo” Visty.
Skoro mamy już pewne pojęcie jak wyglądają innowacje według Microsoft, możemy przejść do omawiania innowacyjnych features Bing-a. Pierwszą, może nieszczególnie innowacyjną, ale niewątpliwe przydatną jest fakt że Bing idealnie nadaje się do wyszukiwania pornografii. Pisano o tym już tutaj. Co ciekawe filmiki można odtwarzać już z poziomu wyników wyszukiwania. Rozwiązanie, które rzeczywiście mogło przyczynić się do znacznego wzrostu popularności nowej wyszukiwarki zostało jednak wycięte.
Ponadto Bing dobrze sprawdza się również przy wyszukiwaniu obrazków, wykorzystuje w minimalnym stopniu semantykę, oferuje podgląd stron po najechaniu na nie myszką, jest także usługa przeszukiwania sklepów i map… Bardzo chciałbym wypisać więcej nowości, ale już nie za bardzo jest co, a to co jest niestety nie powala. Owszem, na razie jest to wersja Beta, ale widoków na przełomowe i rewolucyjne zmiany jakoś nie ma, nawet wyniki są dziwne podobne do tych z Google.
Powracając do kwestii Google killera. Czy któraś wyszukiwarka ma jakiekolwiek szanse na komercyjny sukces? Tak, mogą liczyć na urwanie kilku procent z rynku. A że rynek jest spory, gra jest zdecydowanie warta świeczki. O zepchnięciu Google z pozycji nr 1 w najbliższym czasie nie może być mowy. Porównując Wolfram i Bing ten pierwszy wydaje się zdecydowanie bardziej innowacyjny i rozwojowy, co nie oznacza że krótkoterminowo ma większe szanse niż Bing. Microsoft potrafi wypromować każdy crap, tutaj nawet bug będzie sprzedawany jako feature
dlatego błędem byłoby nie doceniać nowej wyszukiwarki koncernu z Redmond. Wolfram to projekt, który wymaga jeszcze ogromnie dużo pracy, ale coś mi mówi że to rozwiązanie ma potencjał. Nie wiem czy Wolfram będzie popularny za parę lat, ale ten projekt lub jego następca ma szansę zmienić całkowicie sposób w jaki wyszukujemy informacje w Internecie, zapoczątkować całkiem nowy trend. Tylko czy Wolfram jest w stanie wykorzystać ten potencjał w pełni?
Blog zawiera zarówno praktyczne porady i samouczki dotyczące pozycjonowania i optymalizacji w wyszukiwarkach, jak również notki dość luźnio związane z tematyką oraz swobodne przemyślenia autora.
Mam na imię Tomek. W internecie jestem znany jako Szelo. Pozycjonowaniem i reklamą w internecie zajmuję się od niespełna trzech lat, przez ten czas zdobyłem już co nieco doświadczenia, którym mam zamiar się z Wami podzielić. Więcej o mnie przeczytacie klikając w ten link.
4 Komenatarzy do Killerów dwóch
Bartek
czerwiec 10th, 2009 at 08:52
nie są to argumenty, ktore sa w stanie przeniesc miliony ludzi do innej wyszukiwarki. Masa zostanie przy Google tak dlugo jak dlugo nie dostanie czegos co naprawde zrewolucjonizuje wyszukiwanie..
Jurgi
czerwiec 10th, 2009 at 19:56
W pełni muszę się zgodzić z tezami artykułu. Sam również nazwałem Wolphrama “odpowiadajką”, a Bing bazuje na tym, że na siłę zastąpiono im stary live.search.com: http://my.opera.com/Jurgi/blog/2009/06/04/ile-rozumie-google-wyszukiwanie-semantyczne
A czemu nieprędko pojawi się poważna konkurencja dla G, pisałem wcześniej: http://my.opera.com/Jurgi/blog/2009/01/05/kto-googla-pod-latarnia
Początkowy zresztą dobry wynik Binga szybko spada, minęło zainteresowanie nowością. A że pompowanie pieniędzy w marketing i uporczywa promocja niekoniecznie przynoszą efekty, dowiodła ostatnia kampania do PE, nawet osławiona moc wpływu TVP okazała się niczym…
shpyo
czerwiec 11th, 2009 at 13:51
Do wolframa nie mogę się przekonać, może dlatego że jest głównie robiony na rynek zachodni? Co do Binga, to obserwuje pojedyncze przekierowania na moje serwisy. Także jeszcze Google długo będzie nr 1
.
Jurgi
czerwiec 14th, 2009 at 13:03
Dawne Live Search zostało przymusowo zastąpione Bingiem, więc głównie stąd wejścia z niego, u mnie też to są jednostkowe przypadki. Zaś trafność odpowiedzi Wolphrama, nawet po angielsku, została poddana miażdżącej krytyce przez historyków, na przykład.
W języku angielskim są wyszukiwarki, które mogłyby jakością wyników konkurować z guglem, ale nie mają tej siły przebicia, no i gorzej z wyszukiwaniem po polsku.